Noc jest straszna, szczegolnie kiedy sie budze. DzIsiaj od 2 do rana myslalam, patrzylam w sufit, przemyslalan ostatnie 8 lat mojego zycia. Analizowalam. Najdluzsze godziny mego zycia. Kazda godzna mija jak rok.
Napisam do M. Zapytalan co powoduje, ze przestaja mnie kochac ludzie. Powiedzial mi, ze dlugo nie mógł sobie wybaczyc jak mnie potraktował. Ze zaluje ze zaszczepil we mnie ten lęk. Powiedzial ze jestem kobieta o niesamowitym ogramonym sercu. I czul ta miłość ale byl na nia za mlody. Powiedzial, ze teraz mam sie nie obwiniac za wszystko. Powiedzial, ze nie lubil kiedy okazywalam slabosc, zauwazyl mnie znów kiedy zaczelam zyc.
Powiedzial mi zebym nie tracila nadzieji i czemu on sam lubi byc sam zagranica i, ze zwiazek na odleglosc nigdy nie jest kolorowy.
Dobrze bylo tak porozmawiac na spokojnie. Widzialam kalke sytuacji teraz. Powiedzial mi jak to wyglada z drugiej strony.
Ogom czasu sprawia, ze napawde analizuje siebie. Każda sekunda jest praca nad sama soba. Robię ogomne korki, sama sie sobie dziwie.
Plyna lzy...
Ma niesamowita mamę, daje mi tyle sił. Jestem jej bardzo wdzieczna, za kazde slowo wsparcia...
poniedziałek, 8 lutego 2016
Noc
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz