Kiedys juz pisalam, kiedys juz ktos mnie bardzo skrzywidzil.
D. mogę to z całą pewnością powiedzieć uratował mnie wtedy.... przestalam pisac. Dziś boję wracać do tych wpisow, wstydze sie ich czasem przed samą sobą.
23.01.2013r.
Do dlugiej przerwie na tam tym blogu pojawił sie jednak wpis
"Wrocilam na krótką chwilę. Dawno mnie nie było. Prawie 7 miesięcy. Co się zmieniło ? wiele i nic. Mam przy sobie kogos, przy kim czuje się niczym królewna. Boje sie kochac, czasem łapę sie na tym. Choć jest wazny i czuje gleboka milosc do Niego o czym przekonalam sie niejednokrotnie. Swego czasu zadawalam sama sobie to pytanie, balam sie faktu ze w ogole sie nad tym zastanawiam, teraz wiem, ze nie wynika to z braku uczucia, a strachu. Mam w sobie strach, ze sie wszystko posypie, wiem, ze nie zrobi mi krzywdy, ale niepokoj juz we mnie zostsnie. Zmniejsza sie w Jego ramionach wtedy go nie ma............ To bedzie TEN to wiem, ten jeden ...on mi powoli przywraca wiare. "
Ile prawdy jest w tych slowach sprzed 3 lat... ciagle sie bałam czegoś. Najbardziej bałam sie porzucenia i odrzucenia, zdrady. Tamta sytuacja z M.K wryla mi sie gdzies w tył glowy, podswiadomie siedzi tam. Wtedy było to dla mnie takim szokiem, takim bólem. Bólem zdrady, podwojnej zdrady.
Kiedys mialam problem z okazywaniem uczuć o co M.K tez mial pretensje. Cos mnie blokowalo. Tak naprawde chcialam byc przytulona i przytulać, ale choć to dziwnie zabrzmi nie wiedzialam jak. Nie wynioslam tego z domu, to tu mi tego brakowalo. Pomógł mi w tym za to bede mu wdzieczna, nauczyl mnie tego. Kiedy juz powoli nauczylam sie uczuc, a nie trwalo to szybko, jakies 2 lata przed zwiazkiem i rok w czasie jego trwania, zrozumilam jak wazne jest dla mnie wyrazanie uczuc. Chcialam zrekompensowac sobie stracone lata z domu. I wtedy trach, otworzylam sie przed nim, tak dlugo oboje nad tym pracowaliśmy, a on z nią.... stracilam wtedy nie jedna osobe a dwie, ktore byly mi najblizsze. Bolalo tym bardziej, ze ona wiedziala o wszystkim. Stracilam mezczyzne a do tego osobe, ktorej moglam wszystko powiedziec, ona mogla poprostu ze mna być. Tesknilam zarowno za nim jak za nia. Przechodzilam faze zarowno calkowitego rozbicia, gdzie nie myslalam o niczym, potrafilam godzinami patrzec w pusta sciane. Faze morze łez, zarowno tych wylewanych w glos i tych wypelnionych wiekszym bolem nizeli histeria, drobnych splywajacych powoli w samotnosci. Byla faza zemsty.
Kiedys zrozumialam, ze dobro wraca. Potafilam w swoich modlitwach zamykac oczy i prosic czuwaj nad cala trojka. Zaluje, ze stracilam ta zywa wiare. Potafilam pasc na kolana i prosic, poukladaj nam wszystkim zycie, bo ja wiem, ze ty wiesz co jest dla mnie dobre. Zawierzylam sie wtedy w stu procentach. I zesłał mi D. Wierze, ze nie byl to przypadek.
Pamietam sytuacje kiedy stalismy w trojke, bylo ciemno. A ja z lzami w oczach mowilam w ich obecności, ze prawdziwa miłość pragnie szczescia drugiej osoby. Serce pekalo w czasie tych słów. Do dzis nie wierze, ze mialam wtedy odwage je wypowiedziec. Jesli masz byc szczesliwy z nia to ja tego chce. Chociaz w tamtej chwili oddalabym caly swiat za chwile razem. Kochalam ich oboje przecież. Kocham bardzo ludzi mi bliskich, myslalam, ze to moja wada. Dajesz wszystko nie musisz dostac tego samego.... podobno przy dobrym sercu trzeba miec twarda dupe....
Tamten okres odbył sie trauma na mnie.
D. Byl inny. Najgorsze, ze ja to wiedzialam, nie potrafilam temy zaufać. Kiedy raz dotkniesz goracego czajnika, pozniej chcesz uniknac takiej sytuacji.
23.01.2013r. Pisalam, ze sie boje, dobrze mi ale sie boję, ze peknie to jak bańka. Tak naprawde balam sie tego do dzis. Dzis boje sie, ze stracilam to na zawsze. Banka pekla. Balam sie kochać, ten jeden strach minął. Slowa te napisalam niedlugo po tym jak z D. razem we dwoje stalismy sie wspolnie kobieta i mezczyzna.
To, ze w Jego ramionach strach znikał, prawda. Kiedy na odległość stracilam te ramiona dawne strachy wrocily z zdwojona sila.
To, ze czuje, ze jest jedynym się nie zmieniło....
Wierze, ze nie bylismy, nie jestesmy przypadkiem, ze dostalam go od losu i od Boga.
D. gdybys był w mojej glowie u znał wszystkie moje myśli, gdybys czul ten żar ktory czuje w środku, ktory rozpala mnie do czerwonosci ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz